Mistrzowski poziom w Srebrnej Górze

© Filip Bezdek

Mistrzostwa Polski w maratonie MTB rozegrane w Srebrnej Górze to przedostatni akcent polskiego sezonu kolarstwa górskiego. Górska trasa zachęciła do udziału niemal wszystkich zawodników ścigających się w kraju. Na starcie stanęli przygotowani i w znakomitej dyspozycji.

Licząca niespełna 80km i 2400m przewyższenia runda była godną areną zmagań o tytuły mistrzowskie. Odcinki sprawdzające kondycję były przetykane sekcjami na technicznych singletrackach sudeckiej „Strefy MTB” i srebrnogórskich Tras Enduro.

Znaczenie miały więc nie tylko trening i moc, ale także technika jazdy.

Dzięki temu, że coraz więcej zawodników ma w swoich rowerach pomiar mocy, po zawodach takich jak mistrzostwa Polski w maratonie mamy do dyspozycji wiele danych, które mogą być punktem odniesienia dla nas samych. Porównania własnych możliwości czy to z bezpośrednimi rywalami czy z krajową czołówką.

Start wyścigu

Po starcie honorowym pierwszy podjazd prowadzący przez Srebrną Górę czołówka pokonała w iście atomowym tempie.

VAM - prędkość podjeżdżania

Jeśli śledzicie wielkie toury, być może zwróciliście uwagę, że punktem odniesienia do porównania tempa jazdy kolarzy jest prędkość podjeżdżania. Nazywana VAM, wyrażana w metrach na godzinę (pokonanych w pionie) jest obiektywną wartością umożliwiającą ocenę występu poszczególnych zawodników.

Czołówka polskich maratończyków, asfaltowy, pierwszy podjazd Mistrzostw Polski pokonała więc z VAM przekraczającym 1850m/h, co przekłada się na moc około 6,5w/g przez niespełna sześć minut. Dla porównania, Maja Włoszczowska i Kasia Solus-Miśkowicz były wolniejsze o 1’10” co przełożyło się na VAM 1560m/h.

Jeśli myślicie więc o tym, by choć przez chwilę utrzymać się z czołówką maratonów mtb, cel treningów jest dość jasny.

Kolejne kilometry i wjazd w teren oznaczały pewien spadek mocy. Po pierwszym uderzeniu i selekcji, zawodnicy zaczęli jechać bardziej równym tempem. Szutrowa nawierzchnia, choć sprzyjająca mocnemu tempu, również nieco ich spowalniała.

W tabeli poniżej możemy zobaczyć rezultaty na drugim, większym podjeździe dnia, liczącym niespełna 2km i 10% stromizny, prowadzącym po nieco wilgotnej, leśnej drodze. W top10 wyników na Stravie znajdziecie brązowego medalistę Elity, Piotra Konwę, mistrza Polski Masters I, Piotra Truszczyńskiego i Mistrza Polski Masters II, Andrzeja Kaisera.

Kolejne podjazdy zawierały odcinki techniczne, zatem dane są zaburzone. Trzeba jednak pamiętać, że jazda po singletrackach charakteryzuje się zmiennością mocy, wysokimi peakami i spadkami.

Końcówka wyścigu

Na koniec dystansu zawodnicy musieli zmierzyć się z prawdziwym testem. Podjazd “piekielnica” po trzech (dla najlepszych), czterech (dla mocnych amatorów) i pięciu (dla zmęczonych) godzinach jazdy był naprawdę bolesny. 4,4km o średniej stromiźnie 7,2% i szutrowej nawierzchni Piotr Konwa pokonał w 18’31” z mocą 331W.

Zwróćcie uwagę, że w ścisłej czołówce wyników pojawia się Maja Włoszczowska, która cały dystans pokonywała w równym, mocnym tempie.

Średnia moc z całych zawodów trzeciego zawodnika elity mężczyzn to aż 295W a średnia ważona 338W (!). Jedenasty w klasyfikacji generalnej i pierwszy w Maters I Piotr Truszczyński wygenerował średnio 313W a Maja Włoszczowska 206W.

Jazda z pomiarem mocy jest więc nie tylko dobrym narzędziem treningu kolarskiego, ale też do późniejszej analizy. Kończący się sezon mtb w Polsce pokazuje, że krajowa czołówka zarówno kolarzy zawodowych, półzawodowych, jak również mastersów i amatorów prezentuje bardzo wysoki poziom sportowy.

Jest więc do czego dążyć i kim się inspirować :)

Marek Tyniec
Piszę o kolarstwie od 1999r. To najpiękniejszy i najcięższy ze sportów, pełen pasji oraz wspaniałych historii. Znajduję te najciekawsze, szukam kontekstów, opisuję bohaterów. Trenuję z Ai Trainerem.